Press "Enter" to skip to content

11 typów Chińczyków, których nie chciałbyś poznać

Powiedzmy sobie jasno: Spora liczba Chińczyków, których spotkałem na swojej drodze to złoci ludzie. Przyjaźnie nastawieni, zawsze uśmiechnięci i po prostu normalni, czasem wręcz „europejsko-normalni”. Jest jednak kilka typów, na które możecie nie chcieć trafić, i choć pierwsze wrażenie może być dobre, to po jakimś czasie uznacie, że faktycznie nie warto było. Bez owijania w bawełnę, zaczynamy!

Zoolog-fotograf

Dlaczego zoolog? Bo od razu poczujesz się przy nim jak małpa w zoo. Będzie starał się robić zdjęcia z Tobą lub po prostu Tobie. Pół biedy, jeśli jest to jakaś babinka z prowincji, dla której jesteśmy egzotyczni i grzecznie podejdzie zapytać, czy może zrobić sobie z Tobą zdjęcie. Takie lubimy. Gorsi są tacy, którzy nie pytając o nic, wepchną Ci aparat w twarz, byle tylko zrobić zdjęcie „zwierzynie”. A czasem będą robić to po kryjomu. Ten typ, dopóki nie jest zbyt natrętny, będzie nawet zabawny. Po jakimś czasie jednak Ci się znudzi. Co wtedy zrobić? Jeśli widziałem wycelowane aparaty we mnie, automatycznie celowałem swój w nich. Wielu z nich miękło.

Oszust

Jeśli jesteś w turystycznym miejscu i spotykasz Chińczyka, który mówi po angielsku (zazwyczaj całkiem dobrze, bądź wręcz bardzo dobrze), powinna Ci się od razu zapalić czerwona lampka: to może byś tzw. scammer. Najczęściej będzie starał się zaprosić Cię na herbatę lub obiad do pobliskiej restauracji. Będziecie mieli miłą pogawędkę, a gdy przyjdzie do płacenia, okaże się, że macie kilka tysięcy yuanów na rachunku. Zazwyczaj jest on w zmowie z obsługą restauracji, więc na nic zdadzą się tłumaczenia. Najpierw powie, że skoro nie masz aż takiej sumy pieniędzy ze sobą, to żebyś dał ile masz, a on dopłaci resztę. Jeśli się nie zgodzisz, obsługa będzie Cię straszyć wezwaniem policji. Unikać jak ognia i nie wierzyć w dobre intencje Chińczyka gadającego dobrze po angielsku poznanego w turystycznej dzielnicy.

Poddany białego człowieka

Ten typ pojawia się stosunkowo rzadko, i na początku ciężko go poznać. Jest bardzo miły względem  białych. Zaprasza do restauracji, stawia jedzenie, zrobi wszystko, by tylko spędzić z Tobą czas. W rozmowach będzie Cię wychwalał pod niebiosa, a jeśli będziesz starał się go przekonać, że wszyscy jesteśmy równi, będzie przekonywał Cię jeszcze bardziej. I właściwie gadał tylko o tym.

Erotoman-gawędziarz

Będzie gadał tylko o jednym: o tym, jak to fajnie jest być z dziewczyną. Jeszcze gorzej, jak będzie mówił coś w stylu „Ty jesteś taki silny, jesteś z Europy i w ogóle. Znajdź sobie szybko jakąś chińską dziewczynę, bo one tak naprawdę to łatwe są. Zwłaszcza te z prowincji. Szybko zaliczysz i zapomnisz.”, i tak będzie wyglądała każda rozmowa z tym osobnikiem. Jeszcze gorzej, jak będzie chciał Ci podarować lub pożyczyć swoje zbiory azjatyckiego porno. Zdecydowanie nie warty głębszego poznania.

Ksenofob

Ksenofob chiński nie różni się wiele od polskiego. Nie będzie chciał nawiązać z Tobą kontaktu i będzie udawał, że nie wie co mówisz. Jeśli to człowiek na ulicy, to nie ma problemu: gorzej, jeśli to ktoś, z kim musisz coś załatwić, bądź z jakichś powodów przebywa w Twoim towarzystwie. Wszystko co powiesz, od razu będzie negowane. Nie omieszka też wspomnieć, że kultura chińska sięga kilka tysięcy lat wstecz i kultura zachodu przy chińskiej dopiero raczkuje. Czasem zdarzają się też chojraki. Zobaczą Cię z chińską dziewczyną i z samochodu krzykną „You motherf*cker!”. Unikać, jeśli się da. Jeśli się nie da: zawziąć się i pokazać klasę.

Nachalny podrywacz

Ten będzie próbował nawiązać kontakt tylko z kobietami, wiadomo. Zazwyczaj faktycznie jest przystojny, ale z jakiegoś powodu nie ma dziewczyny. Będzie Ci się chwalił swoim mieszkankiem w Hong Kongu kupionym przez bogatych rodziców, a także pekińskim 户口. Mówiąc o tym, że zabierze Cię w ładne miejsce, przyśle Ci zdjęcie tego miejsca, gdzie na pierwszym planie będzie on, pięknie prężący muskuły. Po prostu ignorować.

Kierowca 黑车

黑车 to po prostu nazwa nielegalnej taksówki. Potrafi być nachalny, wepchnąć Ci każdą bujdę, bylebyś tylko wsiadł do jego samochodu i z nim pojechał. Najczęściej mówi cenę jeszcze przed wejściem do jego samochodu: wtedy powinniście już wiedzieć, że to nielegalny taksiarz i próbować złapać jakiś autobus albo zwykłą taksówkę, bo zapłacicie DUŻO więcej niż kurs jest warty. Nam kiedyś wyskoczyli tacy przy Zakazanym Mieście: chcieli 200元 za kurs do Świątyni Niebios, który wyniósł nas koło 30元 zwykłą taksówką. Powiedzieć „不要” (bu yao) i odejść.

Interesant

Dosiądzie się do Ciebie na stołówce czy w restauracji. Zazwyczaj powie jakieś dwa słowa po angielsku i przejdzie na chiński. Będzie miły. Poprosi Cię o kontakt: telefon czy WeChat. Od tego czasu będziesz zaspamowywany jakimiś wyjściami na pokazy, które kosztują niemało i ma on z nich kasę. Jest ich stosunkowo mało, ale się zdarzają. Nie jest źle, mogło być gorzej. Wystarczy olać.

Podglądacz

Wyobraź sobie sytuację: wchodzisz do publicznej toalety. Są tylko dziury do kucania, po trzy w dwóch rzędach naprzeciw siebie. Bez żadnych ścianek przedziałowych. Chciałbyś wyjść, ale jedzenie na ulicy widocznie było nieświeże i daje Ci się we znaki. Musisz kucnąć. I wtedy nagle orientujesz się, że ktoś się w Ciebie wgapia. Tak, to ten facet kucający naprzeciw Ciebie. Jest jeszcze trzech innych, ale oni zajmują się swoimi sprawami: czytają książkę bądź oglądają serial. Kucając w toalecie. Załatwiając potrzebę. Tego nie unikniesz, musisz przywyknąć, albo mieć jelita ze stali.

Pluj

Pluje wszędzie. Na ulicy, w restauracji. Pół biedy, jeśli będzie to ciche splunięcie w krzaki. Gorzej, jak aż się zaciągnie, charknie porządnie i splunie Ci pod nogi, prawie że na nogawkę nowych spodni kupionych za ciężko wytargowaną, dobrą cenę. I nie będzie widział w tym nic złego. Obrzydliwiec. Najgorzej jest jednak, kiedy robi to dziewczyna. Fuj. Niestety, sporo takich.

Palacz

Pali papierosy. Zawsze i wszędzie. I nie zwróci uwagi na to, że dym leci akurat prosto w Twoje oczy i prawie płaczesz. Nie ma nic gorszego, od pysznej kaczki pekińskiej połączonej z papierosowym dymem. Niestety, w wielu restauracjach i miejscach publicznych można palić. A skoro można, to korzystają. U nas niby też było tak jeszcze kilka lat temu, ale nie pamiętam, żeby problem był aż tak poważny.

Myślę, że póki co, to wszystko. Macie jakieś swoje znienawidzone typy? Podzielcie się w komentarzach!

Komentarze

4 komentarze

  1. PARADISKA
    PARADISKA 2015-04-18

    Bardzo mi sie podoba ten post bo dzieki niemu troche wiecej sie dowiedzialam ;) Nie wyobrazam sobie tych toalet…

  2. optymistka.
    optymistka. 2015-04-19

    bardzo miło się czytało :) dobre ostrzeżenie dla osób, które się tam wybierają!

  3. Niltinco
    Niltinco 2015-05-01

    O niektórych typach słyszałam, a inni to dla mnie totalna nowość. Pierwszy typ można też spotkać w Japonii. Zresztą, grupki azjatyckich turystów u nas nieraz pstrykają fotki ludzi na ulicy, jakby pierwszy raz białego widzieli na oczy.

  4. An na
    An na 2015-05-13

    Spędzam teraz rok w USA (piszę o tym bloga btw)… i wielkim zaskoczeniem dla mnie było, że przez pierwszy miesiąc poznałam więcej Chińczyków (i Azjatów ogólnie)…niż Amerykanów! Nie spotkałam się jednak chyba z żadnym z wymienionych przez Ciebie typów (całe szczęście!) – ale na to może wpływać specyfika środowiska w jakim się obracam – środowiska naukowego.
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Inline
Inline