Press "Enter" to skip to content

Akademik? Proszę bardzo.

Dzisiaj postanowiłem pokazać Wam w końcu mój pokój i akademik. Nigdy nie mieszkałem w takim przybytku, więc zbytniego porównania do polskich realiów mieć nie będę, ale wiem jak to z grubsza wygląda.

Sam budynek jest miejscem najbardziej po lewej stronie od wejścia na kampus. W porównaniu do akademika Chińczyków, który stoi obok, jest dość niski, ma 5 pięter (bez windy). Mieszkam na drugim (Chińczycy numerują piętra od parteru, więc według ich nomenklatury: na trzecim). Przed wejściem jeszcze do niedawna wisiały „materiałowe” drzwi, blokujące odpływ ciepłego powietrza z budynku. Niestety (dla drzwi, dla nas na szczęście), zrobiło się ciepło i „drzwi ze Star Treka” (były srebrne i wyglądały lekko futurystycznie) są już przeszłością. W miejscu z bankomatami nadal można je zobaczyć, dlatego wrzucam fotkę tamtejszych (niestety, są już trochę innego koloru i z innego materiału). 

Przejdźmy może do pokoju. W akademiku dla studentów międzynarodowych (nie tylko tych z wymian, ale także stypendystów itd.) są pokoje dwuosobowe (jeden z wykładowców, który tu mieszka ma jedynkę, ale nie wiem czy ktokolwiek poza nim się jeszcze znajdzie). Perspektywa posiadania jednego współlokatora przestaje przeszkadzać, kiedy pomyśli się o Chińczykach, którzy ponoć mieszkają w minimum 4 (dziewczyny) i 6 osób (faceci)!
Co mamy w pokoju? Standardowe rzeczy w sumie: dwa sporej wielkości łóżka, dwa biurka, dwie szafy, jedną szafkę nocną i… telewizor. W jednych pokojach telewizory są lepsze (nawet zdarzają się cieniutkie LCD), w niektórych gorsze (my mamy starego CRT). Poza tym, można, tak jak wszędzie chyba, wnieść sobie wszystko co tylko dusza zapragnie. Najpopularniejsze są malutkie lodówki i dystrybutory wody (bo tej z kranu nie powinno się pić). Miejsca nie jest za wiele, ale jakieś 15 osób spokojnie się zmieści, jeśli zachce nam się zaprosić trochę ludzi i wypić piwo/wino. 

Łazienka może Was trochę zaskoczyć, ale to po kolei. Spójrzcie na zdjęcia poniżej. Już? Okej. Tak, to jest cała łazienka, to malutkie pomieszczenie. Nie, nie ma kabiny prysznicowej, nie ma wanny.  Widzicie ten odpływ w podłodze przy toalecie? No właśnie. Kąpiel wygląda tak, że po prostu lejemy wodą po całej łazience. Zasłonki nie ma. Obrywa lustro, umywalka, toaleta. Ale przynajmniej podłoga jest czysta, jak się ją tak często myje. Całe szczęście, że nie mamy toalety do kucania (w budynku gdzie mamy zajęcia są takie), tyko normalny kibelek. A jak już o tym mowa: nie można wyrzucać papieru do klozetu, bo grozi to zapchaniem rury (są mikroskopijne) i babraniem się z przepychaniem. Nie doświadczyłem jeszcze i nie chcę. Papier ląduje w koszu. I jakimś cudem nie śmierdzi. 

 

Przyjemną rzeczą jest to, że panie sprzątaczki (fuwuyuan, 服务员) przychodzą codziennie wynieść śmieci, a raz-dwa w tygodniu odkurzają i ścierają kurze, do tego myją umywalkę i lustro. Czasem nawet łóżko poprawią, jeśli im się chce. Zawsze przed wejściem stukają i mówią „Ni hao, fuwuyuan. Ni hao, fuwuyuan!” po czym wchodzą. Chyba, że wywiesimy zawieszkę „do not disturb” na zewnętrznej stronie drzwi.
Tak wygląda pokój i łazienka. Jeszcze kwestia kuchni: jest. Nie używam. Pokażę jak wygląda i wspomnę tylko, że to tam właśnie znajdują się pralki, więc raz-dwa razy w tygodniu tam zaglądam, ale na wstrzymanym oddechu, bo śmierdzi czymś niemiłosiernie. Zaraz potem uciekam. Pralki są zabawne: wrzucamy rzeczy do bębna od góry, wrzucamy żeton i woda zaczyna się lać, nawet nie trzeba urządzenia zamykać. Jak już zacznie wirować, to można pozbyć się swoich palców dość szybko, ale nie próbowałem. Zamykam i wychodzę, jak zawsze. 

Jak jest z odwiedzinami? Otóż do akademika można zapraszać gości, ale muszą oni opuścić budynek mniej więcej przed północą (generalnie o 23, ale można się dogadać z portierkami). O nocowaniu nie ma mowy, niestety: jeśli ktoś chciałby przyjechać to musimy poszukać Wam jakiegoś hotelu/hostelu. Z samą portiernią jest dość zabawnie, bo generalnie drzwi otwarte są cały dzień i kilka pań się wymienia i stoi na straży. Wieczorem drzwi można otworzyć kartą dostępu. A w nocy? W nocy drzwi zamykane są ręcznie, więc nawet karta nie pomoże w wejściu, chyba że dogadamy się na portierni, że wrócimy później.
Co jeszcze śmiesznego? Można wymienić kołdrę! Tak, wystarczy używaną znieść do portierni i dostaniemy czystą. Ale jest jeden warunek: oddawana przez nas też musi być czysta. Tak, może być używana, ale nie może być poplamiona. Żeby wymienić poplamioną, trzeba ją najpierw wyprać. A potem można tę wypraną i czystą oddać, żeby dostać inną czystą. Nie szukajcie logiki, tu chyba jej nie ma. 

Tak z grubsza wygląda miejsce, gdzie przyjdzie mi mieszkać jeszcze przez minimum kolejne cztery miesiące, a kto wie, czy nie kolejny rok czy półtora. Jest przytulnie i niczego nie brakuje, a przede wszystkim: blisko! Nie muszę już wyjeżdżać godzinę przed zajęciami żeby dotrzeć, bo teraz na piechotę mam pięć minut.

Z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim odwiedzającym i komentującym: serio, nie spodziewałem się aż takiego odzewu! Dzięki i wpadajcie regularnie, obiecuję, że będziecie mieli co czytać! Aha, zapraszam też do dołączenia do „Obserwatorów” po prawej stronie. Trzymajcie się ciepło!

Komentarze

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Inline
Inline