Press "Enter" to skip to content

III Festiwal Smaków Food Trucków – moje wrażenia

Cóż, tak jak zapowiadałem od jakiegoś czasu: tematów związanych stricte z Chinami będzie coraz mniej (a na pewno tych związanych z moim życiem w Chinach, bo ciężko jest opisywać coś co… nie istnieje), chociaż na pewno będą się pojawiać jeszcze jakieś przemyślenia i tak dalej. Chciałbym za to pójść trochę szerzej i z bloga o moim życiu w Państwie Środka, chciałbym zrobić blog bardziej osobisty, o życiu, podróżach, czasem pewnie też jakichś zwykłych przemyśleniach.

Na pierwszy ogień pójdzie więc organizowany w Gdańsku przy AmberExpo III Festiwal Smaków Food Trucków, event na który miałem okazję wybrać się w ubiegły weekend. Na początku muszę powiedzieć, że jestem fanem fast foodów: lubię zarówno tacos, burritos jak i burgery czy krakowskie maczanki.

Na miejsce, po długiej, bo chyba ponad godzinnej podróży dotarłem z garstką znajomych na miejsce, a więc parking przy Centrum Wystawienniczo-Kongresowym AmberExpo. Pierwsze wrażenie: cholera, wieje jak w kieleckim, do tego strasznie daleko… Ale myśli przysłonił od razu piękny widok: kilkadziesiąt wozów z żarciem. Właściwie to najróżniejszym: były frytki belgijskie, były hiszpańskie tapas, meksykańskie burrito, naleśniki z Nutellą, kiełbaski z grilla, burgery, a nawet sushi, owoce w czekoladzie czy węgierskie kurtosze.

Wszystko kolorowe, ludzi sporo, ale… zauważyłem, że koło godziny 17 (bo tak dojechaliśmy) w niektórych miejscach nie było już NIC do jedzenia. Wiem, impreza trwała od soboty do niedzieli, ale od 17 było jeszcze kilka godzin do zamknięcia (planowanego o 21) i trochę się zawiodłem, bo oczywiście najbardziej obiecujące wozy były już ograbione z pyszności.

Po krótkim rekonesansie w jednym wozie z tacos (gdzie powiedziano mi, że mogę dostać tylko burrito… bez mięsa i bez sera, bo się skończyły), ruszyłem po inne burrito. Kolejka nie była może strasznie długa, i zostaliśmy obsłużeni w jakieś 20 minut (na naleśnika Asia czekała koło 40): nie tak źle. Smakowo też całkiem przyjemnie: karkówka i całkiem ostry sos + inne dodatki. Dorzuciłbym trochę więcej mięsa, ale ilość była prawie że optymalna. Ale mimo wszystko, po meksykańskim żarciu spodziewałem się większej ostrości… Albo mam wypalone kubki smakowe po Chinach…

Cóż, dziewczyny jadły naleśniki z Nutellą: podane nie na talerzu, a zawinięte jak kebab, a także marshmallows i jabłko w czekoladzie: ot, ciekawostka.

Po jakiejś godzinie trzeba było się zbierać, bo wiatr naprawdę dawał się we znaki i było po prostu zimno. Asia uznała jednak, że nie będziemy jechać tramwajem naokoło i pójdziemy pieszo przy Ergo Arenie… Chyba trochę na czuja, bo sama nie była pewna jak i gdzie musimy iść. Ale to nic: po przejściu przez jakiś wiadukt, a następnie minięciu małego baraku w którym pewnie śpią bezdomni, dotarliśmy do przystanku.

Jak mi się podobało? Ano bardzo ciekawa sprawa taki festiwal. Odległość też jest do przedyskutowania, ale dla studenta mieszkającego w Oliwie, dostać się aż za Nowy Port… Może być ciężko. Ale wiem, że gdzie indziej nie miałoby to racji bytu (tym bardziej, że na AmberExpo w tym samym czasie odbywały się dwa inne duże wydarzenia, w tym Baltic Games). Bardzo zaskoczył mnie też design samych food trucków: niektóre serio wpadały w oko bądź miały zabawne nazwy (Kiełba Wgębę).

Zawiodłem się jeszcze trochę tym, że był mały wybór: ale to raczej moja wina, bo dotarliśmy tam zwyczajnie późno, a niektóre wozy przyjechały z Warszawy, więc wiadomo że nie mogły wziąć ze sobą Bóg wie ile składników, a patrząc po takich blogach jak Wygrywam z Anoreksją było dużo lepiej. I szkoda, że nie udało mi się zobaczyć wystawy zabytkowych samochodów. Zabrakło mi zwykłego Chińczyka, bo akurat miałem ochotę na jakieś orientalne żarcie (a wóz z sushi miał już tylko zupę miso)…

Następnym razem pojadę bliżej otwarcia niż zamknięcia, bo pojadę na pewno ;)

I pomyśleć, że w Chinach, takie „Festiwale food trucków” odbywają się prawie codziennie wieczorem w ciasnych uliczkach… Wiadomo: nie na taką skalę, ale chętnie bym się wybrał na tamtejsze jedzenie.

Komentarze

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Inline
Inline