Press "Enter" to skip to content

Nudny weekend

Dzień dobry wszystkim!

Dawno nie pisałem: najpierw nie miałem czasu (tak jak Wam wspominałem,
uczyłem się do egzaminu HSK czyli 汉语水平考试: egzaminu językowego), potem znowu nie było zbytnio o czym pisać. Ale
trochę mnie to mierzi, bo przecież nawet jak nie działo się nic wielkiego, to
mogę po prostu powiedzieć co u mnie, prawda? Tak będzie dzisiaj.
Jak to jest z tym HSK? Można piszę o tym jak już dowiem się, że sam
egzamin zdałem, bo głupio byłoby pisać, że było dość łatwo, a potem jednak
dowiedzieć się, że zawaliłem, nie? W każdym razie, w sobotę z rana pisaliśmy go
sobie w osiem osób: szóstka Polaków, jeden Indonezyjczyk i jedna Rosjanka.
Nagrania były z kasety magnetofonowej (!), trochę dziwnie jak na XXIw., ale kto
Chińczykom zabroni, prawda? Trwał niecałe 2h i… ledwo co starczyło mi czasu,
ostatnie zadania leciałem już tak szybko, że jestem prawie pewien, że mogą mi
niektórych nie zaliczyć: jeśli nie narobiłem błędów, to moje znaki wyglądają
tragicznie. Ale to wszystko nieważne, mogłem w końcu odetchnąć z ulgą i nie
siedzieć codziennie w klasie do 20.
Na sobotę zaplanowaliśmy też sobie wypad do pubu w pobliżu Wieży
Dzwonów (którą pewnie opiszę kiedy indziej, bo tym razem było dość ciemno, a my
tylko szliśmy do pobliskich hutongów (czyli zespołów połączonych ze sobą
parterowych budynków, które często są uznawane za turystyczne atrakcje). Po co
do pubu w takim miejscu? Otóż już od dłuższego czasu wiedzieliśmy, że „gdzieś
tam” jest lokal prowadzony przez Francuzów, a w którym odbyć ma się event
nazwany „One night in Poland”. Szczerze? Zachęcili mnie smalczykiem i ogórkami
kiszonymi. No i polskim alkoholem.

Wsiedliśmy do metra, przesiedliśmy się z dwa razy, potem po chwili
błądzenia, zaczęliśmy wpadać na Polaków. Najpierw jakaś para, która mówiła, że
postanowiła sobie spędzić 100 dni w Azji na zwiedzaniu. Kurczę, ciekawie mają,
nic tylko pozazdrościć. Potem, szukając po omacku, jakaś kolejna polska para
powiedziała „do końca ulicy i w prawo”. I wtedy wiedzieliśmy już, że jesteśmy
blisko. Przed pubem wystawiono projektor, na którym wyświetlano różne rzeczy
związane z Polską: był Bolek i Lolek, były inne stare polskie animacje (których
nigdy na oczy nie widziałem), czy prezentacje miast, w tym Gdańska, Poznania
czy Warszawy. Całkiem milutko.
W barze można było zamówić sobie kapuśniak, były darmowe kanapki ze
smalcem (niestety, tylko bagietki, ale i tak super), ogórek (nie kiszony a
konserwowy) i kiełbasa. Z alkoholi były szoty wyborowej, czy słynny w
niektórych miejscach w Polsce drink o nazwie „szarlotka” (czyli po prostu
Żubrówka z sokiem jabłkowym). Powiem, że cały wieczór spędziliśmy całkiem miło:
poznaliśmy jeszcze jedną Polkę (wraz z dwójką znajomych zza granicy),
wybraliśmy się do jeszcze jednego pubu… A w hutongu natknąłem się jeszcze na
samochód oklejony Hello Kitty. Cóż, zobaczcie na zdjęciach.

I tu właściwie mógłbym skończyć, bo w niedzielę nie działo się już nic
ciekawego, podobnie jak przez ostatnie kilka dni. Ale w sobotę jedziemy do
Pałacu Letniego, więc pewnie w niedzielę możecie spodziewać się relacji z tego
miejsca.
Mały bonus na dzisiaj: dość popularny w Chinach lód w kształcie clowna. Coraz częściej sięgam po takie przysmaki, bo o ile kurze nogi mnie trochę przerażają, to lodów chyba nie ma się co bać (aczkolwiek nadal nie spróbowałem lodów groszkowych czy fasolowych).
Po raz kolejny przypomina, że nie warto wierzyć w to, co widać na opakowaniu.
Co ciekawe, żeby się nie połamał, jest sprzedawany wraz z foremką z miękkiego
plastiku.

Chciałem także podziękować osobie, która ostatnio wrzuciła moją notkę
do serwisu wykop.pl: dzięki temu, mój blog odwiedziło ponad 3000 osób w ciągu
jednej doby!
Trzymajcie się!

Komentarze

2 komentarze

  1. tarcza
    tarcza 2014-06-25

    Ja już myślałem, że porzuciłeś ten blog, i teraz go odwiedziłem tylko dlatego, że robię porządki w zakładkach. A tutaj widzę nowy post. Przydałoby się abyś jednak trochę częściej pisał bo ludzie mogą się zrazić wchodząc co parę dni i nie widząc nowych postów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Inline
Inline