Press "Enter" to skip to content

Powariowali w tym Pekinie

I wcale nie przesadzam. Ostatnio mam wrażenie, że całe miasto stanęło na głowie. Dosłownie. Każdy dostał gorączki i nie zachowuje się normalnie. No, może powinienem powiedzieć „Chińczycy zwariowali”. Ale dlaczego?

Kto chociaż trochę interesuje się Chinami, ten wie, że trwa obecnie XIX Zjazd Komunistycznej Partii Chin (w skrócie 十九大). Nie będę mówił w tym wpisie o polityce – jedna sprawa jest taka, że za polityką nie przepadam, druga jest taka, że jestem w Chinach, na uczelni sygnowanej nazwą Ligi Młodzieży Komunistycznej, a trzecia… No cóż, przecież trwa dość ostra inwigilacja, zwłaszcza na tle politycznym. Więc nie, nie spodziewajcie się komentarzy do przemowy Przewodniczącego Xi. Możecie sobie je poczytać np. na tej stronie.

To co z tą gorączką?

To, o czym chcę napisać, jest trochę mniej złożone, ale bardziej dotyczy mojego życia codziennego niż sam zjazd. Wyobraźcie sobie, że nagle z całego kraju zjeżdżają się delegaci i w teorii mają debatować nad przyszłością i kierunkiem rozwoju kraju. No tak, u nas sejm sobie debatuje na co dzień i nie ma problemu. A tutaj raz na kilka lat jest wielkie wydarzenie. I wtedy wszystko staje na głowie. Przykłady? Proszę bardzo.

Telewizja?

Podczas otwarcia Zjazdu, Przewodniczący ChRL (Xi Jinping) wygłosił przemówienie trwające ponad trzy godziny. I tak, wiele osób je oglądało. Nawet ja, idąc rano na zajęcia z… marketingu, miałem okazję posłuchać troszkę. Mówi się, że ponoć nawet ludzie w szpitalach, dzieci w żłobkach i mnisi w klasztorach musieli je oglądać. Ba, są nawet zdjęcia! Tego nie wiem, mnie śmierdzi trochę photoshopem. Wiem za to, że moja znajoma pracująca Republice Południowej Afryki, siedziała po nocy (przez różnicę czasową) i oglądała przemówienie. Ponoć w pracy kazali, bo pracuje w państwowej spółce.

Wzmożone kontrole

Nie wiem, czy słyszeliście, ale przy wejściu do pekińskiego metra, trzeba przepuścić posiadany bagaż (czy też torebkę, plecak) przez rentgena, żeby strażnicy mogli sprawdzić, czy na pewno nie wnosimy jakichś strasznych rzeczy. Czasem dodatkowo proszą jeszcze o prześwietlenie wody, bo przecież mogę wnosić kwas albo inne paskudztwa. Albo po prostu proszą o napicie się. Dodatkowo często przechodzi się przez bramki wykrywające metal. Tak jest zawsze.

Teraz, dodatkowo państwo strażnicy robią macanki z wykrywaczami metalu. Do tego, często widuje się policjantów, którzy legitymują Chińczyków. Białych zatrzymują chyba dość rzadko, bo żadnego znajomego, ani mnie, jeszcze to nie spotkało. Na wszelki wypadek zacząłem mimo wszystko nosić ze sobą paszport. Żeby uniknąć problemów. No dobra, ale co to zmienia? Otóż dużo. W godzinach szczytu, na niektórych stacjach przez wzmożone kontrole, robią się ogromne zatory. Jedno ze zdjęć pokazywałem Wam na Facebooku.

Dodatkowo, ponoć trwają najścia na domy różnych ludzi. Słyszałem o obcokrajowcach odwiedzanych o piątej nad ranem, w celu sprawdzenia, czy na pewno są zameldowani, albo ilu ich mieszka w danym mieszkaniu. Cóż, zdarza się. Ja mieszkam w akademiku, więc poniekąd nie muszę się chyba martwić.

Aha, na ulicach też patroli jest więcej. Ale nie tylko policyjnych, czy wojskowych. Widuję też często starsze osoby w kurtkach, przepasane szarfami z różnymi napisami. Mają na celu dbać o bezpieczeństwo, porządek i generalnie dobrą atmosferę w terenie.

 

„Przepraszam, ale do Pekinu nie wysyłamy”

Kolejnym utrudnieniem codziennego życia jest to, że od połowy do końca bieżącego miesiąca, wiele firm kurierskich przestało praktycznie funkcjonować. Taobao (czyli portal-matka naszego ukochanego Aliexpress) zakorzeniło się w życiu ludzi mieszkających w Chinach na dobre. Mówię tu o ludziach mieszkających w Chinach, nie tylko Chińczykach. Bo serio, sam dużo bardziej wolę zamówić coś przez internet, niż łazić po sklepach i szukać. Tym bardziej, że często jest taniej, przesyłka jest maksymalnie za trzy dni, a i wybór dużo większy. Każdy obcokrajowiec wie, że dużo produktów z własnego kraju da się tam kupić. Nawet polską wódkę, bo dlaczego nie.

A teraz? Teraz, kiedy zamówi się coś z Taobao, T-Malla albo jakiegokolwiek innego serwisu, można otrzymać wiadomość „Przepraszamy, ale do końca miesiąca, w związku z XIX Zjazdem, do końca miesiąca nie możemy wysyłać nic do Pekinu. Proszę o odwołanie zamówienia”, albo czekać w nieskończoność. Jest to ogromne utrudnienie, bo często po prostu człowiek nie ma czasu iść i szukać tego, co akurat chce kupić. Do tego Chińczycy bardzo cenią sobie szybkość przesyłki, i często widzę w komentarzach, że „przedmiot jest super, ale przesyłka szła dwa dni! Zmieńcie kuriera, bo się nie nadaje do niczego!”. Nie należą do najcierpliwszych ludzi na świecie…

Na ulicach 十九大 pełną gębą

Okej, rozumiem, że przyjeżdżają ważniejsze osoby z kraju. Jest to ogromne wydarzenie, więc wywiesza się flagi i tak dalej. Nie rozumiem za to wszędobylskich napisów, związanych ze Zjazdem. Każda instytucja, każda uczelnia, stacja metra, czy co tam jeszcze ma wywieszony typowochiński czerwony transparent z jakąś pochwałą Zjazdu.

Ba, u mnie na uczelni stanęła wczoraj tablica, na której każdy mógł napisać trzywersowy wierszyk (tercynę?) chwalący partię. Patrząc na ilość tych ludzi obserwujących i to, że w momencie kiedy tam podszedłem, była już cała zapisana, cieszyła się chyba dużą popularnością. Ale to też ma związek z charakterem uczelni.

Internet też szlag trafił

Dobra, na ulicach kontrole. A co z Internetem? Ano, też jest gorączka. Na WeChacie wielu moich znajomych wysyła jakieś teksty komentujące całą sprawę, chwali Xi Jinpinga za to, że „Wygłosił przemówienie na stojąco, mówił przez ponad 3 godziny i tylko raz napił się wody. A Ty jaki masz powód, by nie wykonywać dobrze swojej pracy?” i tak dalej. Widziałem też małe słowniczki przytaczające „X słów związanych ze Zjazdem, które musisz znać po angielsku” i tak dalej.

W kwestiach bezpieczeństwa – tymczasowo zakazano zmian w profilach na WeChacie. Nie można na przykład zmienić zdjęcia profilowego. Do tego weszły w życie zaostrzone zasady w social mediach, mówiące np. o tym, że to, o czym pisze się na grupie jest odpowiedzialnością administratora tejże.

Aha, jeśli jeszcze nie słyszeliście (a wiem, że niektórzy mogli nie słyszeć), to musicie wiedzieć, że normalnie w Chinach takie serwisy jak Google, Youtube, Facebook, Snapchat, Dropbox i tak dalej są zablokowane. Żeby z nich korzystać, trzeba łączyć się z VPN. One też mają utrudnione działanie od początku października.

Kongres dosięgnął każdej dziedziny życia

Nawet tego, czy Naród prowadzi zdrowy tryb życia. Wczoraj w grupie mojego roku na WeChacie ogłoszono, że uczelnia organizuje zawody gry w koszykówkę. Tak, właśnie z okazji Zjazdu. Promocja sportu opisana została nawet jakże piękną ideą: „Ćwicz godzinę dziennie, a będziesz mógł pracować w zdrowiu przez trzydzieści lat!”. Co tam sport, nawet dronem sobie polatać nie można obecnie…

 

Dla Chin jest to na pewno ogromne wydarzenie, mówi się nawet o tym, że decyzje, które zostaną podjęte podczas Zjazdu, będą miały wpływ na historię świata i tak dalej. Nie mnie iść w politykę, nie mnie wyrokować. Jestem tylko małym studentem i mogę obserwować. Obserwować, jak cały Pekin, całe Chiny stanęły na głowie.

Komentarze

One Comment

  1. […] pełno takich małych, brudnych sklepików, restauracyjek i innych przybytków. Pewnego razu, przed XIX zjazdem KPCh… Wszystkie sklepiki zostały odgrodzone murem. Dosłownie przed ich wejściami postawiono mur. […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Inline
Inline