Press "Enter" to skip to content

Powrót na stare śmieci

Do Pekinu dotarłem wczoraj koło dziewiątej rano. Co mnie od razu zaskoczyło, to to, że nie ma smogu! Niebo było pięknie niebieściutkie, jakby na mój przyjazd uznało, że może sobie z zanieczyszczeniami pofolgować. Na uczelnię standardowa droga: metro z lotniska, przesiadka w linię nr 10, potem jadę autobusem z ogromnie uśmiechniętą twarzą. Pewnie dziwnie musiałem wyglądać: białas z ogromną walizką, dwiema torbami, w długich spodniach i z uśmiechem od ucha do ucha. Ale to nic.

756709466043402282

Na samej uczelni wiele się nie zmieniło: ot, w kiosku, w którym kiedyś naprawiali komputery i telefony, teraz jest sklep z owocami, w markecie serwują też napoje. A, i portierki w akademiku się zmieniły. Po szybkiej rejestracji, dowiedziałem się, że moim współlokatorem będzie Ryan – Indonezyjczyk, który przyjechał na moim drugim semestrze, jak jeszcze tu byłem. „Fajnie” – pomyślałem, przynajmniej ktoś znajomy, a do tego wygląda na spokojnego chłopaka. I faktycznie, po drugim dniu stwierdzam, że poza graniem w DOTĘ, wiele go nie obchodzi ;).

860684030118284137

Co przykuło na kampusie moją uwagę to to, że przed marketem zrobiono targowisko (co drugi piątek był tu targ książek, ale teraz to co innego). Co sprzedają? Właściwie wszystko, co może przydać się chińskiemu studentowi w akademiku. O większości tych rzeczy, mieszkając w moich luksusach dla obcokrajowców, nawet bym nie pomyślał. Miski, wiadra, rozkładane krzesełka… Dominika, która przyjechała mnie odwiedzić, nawet trafnie zauważyła, że „parasolka też się przecież przyda”. Cóż, nam nie wyłączają światła i ciepłej wody o 23-ciej (czy 23.30? nie pamiętam już). Możemy prać w pralkach, które znajdują się w kuchniach. A Chińczycy? Albo piorą w miskach, albo… kupują abonament w pralni. Pani chciała mi go nawet wcisnąć wczoraj. I gdybym miał więcej pieniędzy, to pewnie bym sobie kupił: za 100 yuanów (jakieś 60 zł obecnie) mamy abonament na jakiś czas. Usługa wygląda tak, że kontaktujemy się z firmą, ona zabiera rzeczy brudne i odstawia nam świeże. Do tego w gratisie można było dostać sześć z ośmiu rzeczy na ulotce (które normalnie warte są 139 yuanów, więc przecież usługa wychodzi za darmo!). O, macie poniżej:

889555545068085353

Drugą sprawą, której chciałbym poświęcić dłuższy opis, jest firma telefoniczna China Mobile. Rozstawili się na kampusie i sprzedawali karty. Najpierw trzeba było sobie wybrać numer, a następnie przejść rejestrację. W pakiecie za 200 yuanów, mamy pakiety internetu: 200 MB obowiązujące na całym terenie Chin, 800 MB w Pekinie (poza nim włącza się krajowy roaming, dlatego się to tak rozdziela). Na dłuższe przerwy (wakacje letnie i Chiński Nowy Rok), żeby móc korzystać z kupionego tutaj numeru, China Mobile oferuje dodatkowy 1 GB transferu na cały kraj! Rozmów w pakiecie mało: 80 minut miesięcznie. Najmniej jest SMS-ów. 20 na miesiąc w pakiecie. Tak, DWADZIEŚCIA. To chyba pokazuje moc WeChata w Chinach. Fakt, my też już praktycznie używamy tylko facebookowego Messengera, ale nadal jakieś SMS-y się wysyła. Przynajmniej tak mi się wydaje. Aha, płaci się 200 yuanów raz, a jeśli nie przekroczy się limitów, to przez cały rok nie trzeba już nic dopłacać.

No cóż, uznałem że to całkiem niezła oferta, więc sobie kupię. Popatrzyli na białasa, pomrugali. „Zadzwonimy, czy potrzebujemy Twojego paszportu”. Czekam. „Tu nie mamy systemu, żeby Cię zarejestrować, musisz iść do salonu China Mobile, tam wszystko załatwisz”. Podali mi nawet adres. Przeciągnąłem Dominikę ze mną, dotarliśmy do salonu, pytam o taki pakiet. „A wiesz, istnieje. Ale to trzeba kupić na uczelni…”. Na uczelni? Kurna no, przecież dopiero co mnie stąd odesłali. „Nic nie jestem w stanie zrobić, musisz poczekać aż na twojej uczelni będą to sprzedawać”. No ale przecież sprzedają! – myślę. „Zgłoś się do nas we wrześniu, jak już zacznie się szkoła, to to załatwimy”. Super, odprawiony z kwitkiem. Trochę zdezorientowany, poszedłem z Dominiką na dobre jedzenie (znam jedną wontoniarnię, super są, widać że świeże. I ostre), a potem wróciliśmy na kampus. Uderzam znowu do ludzi z China Mobile na stoisku przy uniwerku. „Aaa, no tak, bo najpierw musisz sobie wybrać numer, a potem wziąć kartę i iść do salonu, wtedy uda się wszystko załatwić!”. Cholera, nie można było tak od razu? Chcę rzucać w nich pieniędzmi, a oni tak utrudniają. No, ale wybrałem numer (pan powiedział, że mu się nie podoba, bo cyferki są w kolejności malejącej, a powinny być w rosnącej! Na szczęście nie ma w nim żadnych czwórek, więc spoko), a dzisiaj rano załatwiłem sprawę do końca. W salonie, gość na bramce pyta mnie jaki mam telefon. Mówię, że Huawei. „Ojej, macie w Polsce Huaweja?”. Jej, no jasne że mamy. „A nie chcesz nowego? Możesz u nas kupić!”. Podziękowałem i podszedłem kupować numer. Tutaj pan był dość profesjonalny, ale oczywiście przegadaliśmy większość czasu o tym, jak dobrze mówię po chińsku i tak mało czasu potrzebowałem na nauczenie się tego języka. Opowiadał mi też o jakimś mężczyźnie, który w Pekinie mieszka już 7 lat. Przyszedł raz do salonu, i normalnie nie dało się rozpoznać, że to obcokrajowiec! Zamykali więc oczy i myśleli że gadają z Chińczykiem. Hehe.221921577496419842

Pierwsze dwa dni i pierwsze dwa obiady na uczelni. Odświeżam swoje ulubione dania: wczoraj wołowina z papryką i kotlet (z piersi z kurczaka) + ryż, dzisiaj kurczak Kung Pao, tyle że z ogórkiem (wcześniej podawali jeszcze inaczej, muszę sprawdzić w innym okienku. Jest nieźle, smak się prawie nie zmienił. Lubię to. No i mój ukochany placek z parówką na śniadanie!

Na dzisiaj to chyba wszystko, bo trochę się rozpisałem. Jutro, albo w niedzielę napiszę o dniu powitalnym dla nowych studentów, bo to też całkiem sympatyczna sprawa, a tego w Polsce nie widziałem. Najważniejsze jest jedno. Jestem z powrotem.

Do następnego!

PS: Aha, nad tytułem macie zdjęcie zrobione dzisiaj. W Polsce niebieskie niebo aż tak nie cieszy. Tutaj bardzo.

Komentarze

One Comment

  1. […] i wszystko inne), a także dalej karty China Mobile, czy abonament na pralnię. O tym pisałem już przedwczoraj, nie ma sensu roztrząsać. W wielu miejscach na całym kampusie rozstawione są stoiska należące […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Inline
Inline