Press "Enter" to skip to content

Słonecznie znaczy sto razy ładniej!

Kiedy przyjechaliśmy tu pierwszego dnia, naszą uwagę, chyba jak każdego nowego człowieka w Chinach, przykuła mgła, a dokładniej smog. Utrzymuje się on tutaj przez większość czasu i trochę psuje mi nastrój. Słońca nie widać (a raczej doskonale widać, bo można się w nie wgapiać i nie razi w oczy). Niebo, zamiast niebieskie lub pokryte chmurami, jest szare. Budynki z daleka (w częstych przypadkach nawet te dość blisko) są słabo widoczne. Trzeba nosić te upierdliwe maski i ogólnie ciężko się oddycha. Gdańsk to to nie jest… Ale tak ponoć wyglądają Chiny. Może latem będzie trochę lepiej. Może, bo to też nie jest takie pewne.

Któregoś pięknego dnia jednak, chyba w środę wieczorem, pokropił lekki deszczyk. Zrobiło się zimniej, zaczął wiać wiatr. Obudziłem się rano i przecierałem oczy ze zdumienia: widzę promienie słońca przebijające się do naszego pokoju i błękit nieba! Od tego czasu wiedziałem, że deszcz będzie zwiastował lepszą pogodę przez chociaż jeden dzień. Chociaż jeden. Niestety, owego słonecznego dnia mieliśmy zajęcia, więc średnio ze słońca skorzystaliśmy, a kolejny nie był już taki śliczny, ale to nic. Sama świadomość, że „kiedyś tam” może być lepiej, wystarcza.
W sobotę, dziwnym trafem, po dość szarym piątku, też zrobiło się ładnie. Wstaliśmy dopiero po 12.30, bo w piątkową noc jakoś dobrze nam się gadało (w Polsce powiedziałbym że dobrze piło się piwo, ale tutaj ciężko znaleźć coś dobrego, co nie byłoby piwem z importu; chińskie pyszne nie jest, więc nie piję) i poszliśmy spać koło trzeciej. Dziewczyny uznały, że jedziemy pod Zoo, więc po szybkim śniadaniu na stołówce (wspominałem już, że jest tanio i jem tam minimum 2x dziennie?) wskoczyliśmy w autobus który zawiózł nas na miejsce (swoją drogą, bilet autobusowy kosztuje 20 groszy!).
Zaraz przy Zoo jest stacja metra i spore „centrum handlowe”, a raczej ogromny rynek, tyle że w budynku, na kilku piętrach. Zdołaliśmy przedrzeć się tylko przez jedno, na którym sprzedawano damskie ciuchy i akcesoria do komórek. Tłumy ogromne, więc po jakimś czasie wyszliśmy. Opiszę to miejsce kiedy indziej.
Po wyjściu, zeszliśmy do metra, ale tam, jak to w Chinach, tłumy niemiłosierne, więc rozejrzeliśmy się po stoiskach z różnymi bibelotami. Sam spotkaliśmy przyjaźnie nastawionych nastolatków, którzy koniecznie chcieli zdjęcie z jedną z naszych dziewczyn (Polką). Zgodziła się i pewnie już widnieje jako jego dziewczyna na WeChacie (coś, co zastępuje Chińczykom Facebooka, bo oficjalnie w Chinach go nie ma; swoją drogą polecam). Po tych ekscesach wsiedliśmy do metra i pojechaliśmy na stację bliżej naszego uniwersytetu.
Miałem zabrać resztę na gofry, które pokazał mi Damian (swoją drogą, miały być z mięsem; nie dostałem ani grama), ale zanim doszliśmy, to każdy zdążył sobie coś dobrego kupić: a to jakaś gotowana kukurydza w kubeczku, a to kawałek pizzy w cukierni (bo przecież pizza to wyrób cukierniczy dla Chińczyków, nie?), a to bubble tea z puddingiem, która smakowała zupełnie jak kakao… No cóż. Po drodze trafiliśmy też na masę sklepów z różnymi duperelami. W jednym z nich znalazłem nawet słuchawki z motywami animacji „Minionki Rozrabiają” (pewnie miało iść na eksport, ale coś poszło nie tak). Zerknąłem też na używane książki na jednym z podwórek i pośród książek po chińsku do nauki angielskiego znalazłem poniższy słownik. Dwa polskie akcenty w Chinach jednego dnia, czy to nie jest piękne? Natknąłem się też na masę figurek z różnych anime (głównie One Piece i Slam Dunk), niektóre z chęcią bym kupił!
A jak już o anime mowa, to minął nas taki samochód:
Właściwie to coraz bardziej mi się tu podoba. Na początku byłem zagubiony, potem trochę przytłoczony, a teraz, po tym weekendzie zaczyna być coraz lepiej. I czuję poprawę w moim chińskim, a to jest głównym paliwem napędowym w moim wypadku!

Komentarze

4 komentarze

  1. 05mateo10
    05mateo10 2014-03-06

    Co oznacza, że Facebooka nie ma w chinach? W sensie jest zablokowany na chińskie VPN czy jak?

    • Ke Wei
      Ke Wei 2014-03-09

      Będzie! Już nawet się rozglądałem i wiem, że jest ogólnodostępny!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Inline
Inline