Press "Enter" to skip to content

Tag: zakupy

Jak zostałem gwiazdą chińskiego internetu

Światła, kamera… AKCJA! Jesteśmy na wizji! Ogląda nas kilkadziesiąt… nie, kilkaset tysięcy Chińczyków. Przez najbliższe trzy-cztery godziny będziemy jeść, pić i po prostu dobrze się bawić, szczerząc się do kamery. A widzowie będą to oglądać, dawać lajki i kupować na Taobao spożywane przez nas produkty.

Leave a Comment

Na południe od gór pośród chmur – Junnan #9 – Czy Chiński Tinder uratuje nam skórę?

Spędzenie nocy w zawalonym turystami Jinghong nie było prostą rzeczą – trzeba było szukać jakiegoś ratunku albo pogodzić się ze swoim nędznym losem i spać pod chmurką. Ale my się nie poddajemy!

Leave a Comment

Na południe od gór pośród chmur – Junnan #6 – Pagoda w Mieście Wiatru

Pierwszego dnia nowego, koguciego roku obudził mnie zapach tangyuanów. Właściwie to nie, nie obudził mnie żaden zapach, bo go nie było czuć. Ale obudził mnie gwar na dole, bo trochę sobie pospałem. Nie było co tracić dnia. Szybki ogar, schodzę.

Leave a Comment

Czy to już koniec pieniędzy w Chinach?

Od kiedy wróciłem do Chin rok temu, praktycznie wychodzę z domu bez portfela. Nawet na zakupy. Płacę telefonem. „Jak to telefonem?” możecie spytać. Odpowiem: Wechat i Alipay. I wszystko jasne. No dobra, portfel mam, ale tylko dlatego, że mam w nim kartę na komunikację miejską, więc to nie tak, że go w ogóle nie mam. Ale gotówki to tam niewiele. Jasne, zawsze warto mieć trochę pieniądza, bo zdarza się, że gdzieś nie ma internetu, padnie komórka, czy po prostu ktoś jest na tyle zacofany, że płatności mobilnych jeszcze nie wspiera. Ale to już są wyjątki.

1 Comment

Na południe od gór pośród chmur – Junnan #4 – Przełęcz Skaczącego Tygrysa

Z rana, na spokojnie, usiedliśmy przy stole i zamówiliśmy herbatę z mlekiem/masłem jaka (gdyby ktoś nie wiedział czym jest jak: jest to taka duża, owłosiona krowa) i smażone jajko na tradycyjnej, tybetańskiej babie. Właściciel tłumaczył, że to taki ichniejszy chleb. Kiedy dostaliśmy porcję, uznałem że to trochę mało i być może się nie najem, ale szef zapewnił, że jeśli wypijemy cały imbryczek herbaty, to na pewno zapełnimy żołądki na cały dzień. I faktycznie, to słonawe cholerstwo było o dziwo dość syte i smaczne. Aczkolwiek dzbanek na dwie osoby to ilość maksymalna i więcej bym w siebie nie wcisnął. Nie obyło się oczywiście bez zdjęć „na Instagrama” i na pamiątkę.

Leave a Comment
Inline
Inline